Świeca lawendowa

zdj. projekt własny

zdj. projekt własny

Pomysł stworzenia lawendowej świecy kiełkował już dawno, a w ten weekend nareszcie wyszedł na zewnątrz 🙂 Jeśli macie ochotę dowiedzieć się, jak krok po kroku stworzyć swoją ozdobę, zapraszam do lektury 🙂

Na samym początku musimy oczywiście zagruntować knot. Na ten temat pisałam już kiedyś dość obszerny artykuł, ale gdyby ktoś nie pamiętał, to powtórzę jeszcze raz, w jaki sposób to zrobić.

Rozgrzewamy parafinę lub wosk do temperatury 71 stopni. Odstawiamy z ognia i zanurzamy bawełniany sznurek. Trzymamy go w parafinie przez około 30 sekund – wyciągamy wtedy, kiedy bąbelki przestaną wypływać na wierzch. Tak przygotowany knot rozkładamy na folii aluminiowej lub zawieszamy. Ważne, żeby był prosty.

Kiedy knot jest już gotowy, czas przygotować formę. Ja użyłam zwykłej puszki po piwie. W zależności od tego, jaką formę użyjecie, możecie ją nasmarować wazeliną lub olejem, aby łatwiej wyjąć później świecę. Ja puszki nie smaruję, bo później po prostu ją rozcinam i wyrzucam.

zdj. projekt własny

zdj. projekt własny

Moja świeca jest dwukolorowa. Zaczynamy oczywiście od dołu, od koloru fioletowego. Białą parafinę zabarwiłam fioletową kredką woskową. Kiedy osiągnęła temperaturę około 60 stopni, wlałam kilka kropel lawendowego olejku. Olejku nie warto wlewać do wrzącej parafiny, bo traci swoje właściwości. Tak przygotowaną porcję parafiny wlałam do formy i odczekałam około 30 minut, aż warstwa zastygnie.

Kolejna warstwa to parafina biała. Tutaj pracy było mniej. Dodałam jednak odrobinę stearyny, aby świeca była bardziej biała i elastyczna. Parafinę wlałam do formy i zostawiłam świecę na około 12h. W międzyczasie jednak wbiłam w środek patyczek od szaszłyka, robiąc sobie dziurkę na knot. Nie polecam przyspieszania stygnięcia poprzez np. wstawienie do lodówki, bo świeca prawdopodobnie popęka. Chyba, że chcemy uzyskać taki efekt 🙂

Kolejnym krokiem było wyjęcie świecy z formy i przeciągnięcie knota. Polecam zastosowanie metalowej blaszki na dole świecy. Ta blaszka to nie tylko ochrona przed wypadnięciem knota, ale przede wszystkim ochrona przed ewentualnym zapaleniem się podłoża (blaszka odcina dopływ tlenu i płomień gaśnie).

Czas na ozdabianie, czyli to, co najprzyjemniejsze 🙂 Z papierowej serwetki wycięłam interesujące mnie motywy. Wykonałam decoupage metodą na żelazko, używając fantastycznego urządzenia, jakim jest żelazko do modelowania wosku. W taki sposób przykleiłam, a raczej wtopiłam motywy.

Na samym końcu przycięłam knot na odpowiednią długość i już mogłam cieszyć się fantastyczną ozdobą mojego pokoju.

W planach mam już stworzenie koszyczka w stylu prowansalskim, więc zapraszam serdecznie już teraz!

 

Category: Candle making