Małe zmiany, czyli własny pomysł na aranżację ściany

20170706_162812

zdj. projekt własny

Każdy z nas czasem ma ochotę na małą zmianę. Nie trzeba od razu przeprowadzać gruntownego remontu całego pokoju, żeby wpuścić do niego odrobinę świeżości i pomysłu 🙂 Chcecie poznać mój najnowszy projekt? Zobaczcie sami 🙂

Wszystko zaczęło się od podjęcia decyzji o stworzeniu w pokoju własnej pracowni. Wszystko w kilka dni stanęło na głowie 🙂 Z pomocą Ukochanego udało się stworzyć własny kącik, pozostała jednak reszta pokoju, w której też chciałam coś zmienić. Przesuwając meble okazało się, że fragment ściany, który wcześniej przysłonięty był szafą wymaga „drobnych” poprawek. Długo zastanawiałam się, jak wykorzystać ten dość spory fragment ściany. I w sumie padło na tapetę, którą wystarczyło tylko pojechać i kupić.

Nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła kombinować już w pierwszy dzień wakacji. Wolny czas zainspirował mnie do pewnych zmian. Miałam w domu przecież białą farbę, dwa brązowe pigmenty, kawałek deski.. a może by tak zrobić coś swojego?

zdj. projekt własny

zdj. projekt własny

Postawiłam na ścianę w kolorze beżowo-brązowym. Aby zatuszować niedoskonałości ściany, postanowiłam nie zamalowywać jej na jednolity kolor, a stworzyć coś w rodzaju efektu piaskowca. Na zdjęciu nie do końca widać ten efekt. Uzyskałam go, nakładając różne odcienie brązu raz wałkiem, a raz naturalną gąbką. Oczywiście, wcześniej zagruntowałam ścianę, dzięki czemu farba lepiej przyczepiła się do powierzchni.

Ściana wyschła, a ja kombinowałam dalej. Kolor beżowy kojarzył mi się z piaskiem, z wakacjami, z Afryką.. I tak powstało drzewo. Oczywiście, miał być piękny i rozłożysty baobab, ale niestety, nie potrafię rysować, więc moje drzewo przybrało formę bardziej abstrakcyjną 😉 Na gałęziach zrobiłam trzy rameczki, w które wkleję zdjęcia z tegorocznych wakacji. Na jednej gałęzi umieściłam też półeczkę, na której stanął mój ulubiony lampion:)

zdj. projekt własny

zdj. projekt własny

 

Łączenie pomalowanej ściany z tapetą postanowiłam wyraźnie oddzielić za pomocą drobnych kamyczków i muszelek. Przyklejałam je najpierw klejem Pattex, który zupełnie sobie z tym zadaniem nie poradził. Ku mojemu zdziwieniu, doskonały okazał się klej na gorąco 🙂 Muszelki i kamyczki oczywiście dokładnie umyłam, później delikatnie polakierowałam, by uwydatnić kolor. Część z nich spryskałam delikatnie złotym brokatem w spray’u. Na koniec pociągnęłam pień drzewa złotą pastą woskową.

Moje dzieło nie jest idealne. Sama miałam nieco inne wyobrażenie o wyglądzie mojej ściany, ale myślę, że kiedy pojawią się na niej piękne wakacyjne zdjęcia, to nabierze energii 🙂 Tym bardziej, że to jeszcze nie koniec 😉 Kolejne pomysły już wkrótce 😉