Dylematy przy produkcji świec

obr2

zdj. projekt własny

Kiedy decydujemy się na wyprodukowanie swojej pierwszej własnoręcznej świecy, w zasadzie pół sukcesu mamy już za sobą :)Często jednak na samym początku pojawiają się dylematy. Kiedy zaczynałam swoją przygodę ze świecami, szukałam odpowiedzi na wiele pytań w sieci. Kilka z nich udało mi się znaleźć, do innych musiałam dojść sama, niszcząc po drodze wiele świec 🙂 Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami kilkoma ciekawostkami. Zapraszam!

Załóżmy, że posiadamy cały worek parafiny, mamy przygotowaną formę, barwniki i wszystko, co może nam się przydać. Stajemy przed ważnym pytaniem- ile musimy stopić parafiny, by stworzyć świece odpowiadającą swoją wielkością naszej formie? No właśnie, to nie takie proste. Podczas poszukiwania odpowiedzi w sieci natrafiłam na ciekawą proporcję, która teoretycznie ma nam pomóc w obliczeniu masy potrzebnej parafiny. Wygląda on tak:

                  (x*90g)/100ml,     gdzie x to pojemność formy

 

Pomyślicie pewnie, że zwariowałam. Spokojnie, podobnie jak Wam, mnie ten wzór nic nie powiedział. Owszem, wyliczyłam sobie wynik z proporcji, ale w moim przypadku to się nie sprawdziło. Zachęcam oczywiście do sprawdzenia tego samemu, zwłaszcza z uwagi na moje beztalencie matematyczne. Jedyne, co udało mi się wydedukować to fakt, że 80-90g parafiny stałej to 100ml parafiny w stanie ciekłym. Tą proporcję łatwiej jest zapamiętać i lepiej można ją wykorzystać, choć w sumie to obie te proporcje są identyczne.

Skoro mamy wynik, wystarczy teoretycznie, że obliczymy objętość naszej formy, zamienimy jednostki i podstawimy je do wzoru. Nie oszukujmy się jednak, obliczenia matematyczne z pewnością odbiorą nam całą radość tworzenia 🙂  Z mojej strony więc polecam metodę prób i błędów, zwłaszcza, że nawet zastygnięty nadmiar parafiny czy wosku można przecież z łatwością wykorzystać ponownie 🙂

Kolejnym dylematem, przed którym staje niemal każdy początkujący twórca świec jest kwestia temperatury. Jak wiecie, wosk i parafina topią się dość łatwo. Parafina w stanie stałym topi się w temperaturze 60˚, parafina miękka natomiast w temperaturze 45-50˚. Co więc stanie się, kiedy tą temperaturę przekroczymy? Na początku nic. Często specjalnie doprowadza się do jeszcze wyższej temperatury, np. przy gruntowaniu knota. Jednak jeśli temperatura naprawdę będzie zbyt wysoka, efekty mogą nas niemile zaskoczyć. Lepiej nie próbujcie. Gotujący się wosk czy parafina zachowuje się dokładnie tak jak przegrzany na patelni olej – skwierczy, pryska, aż w końcu się zapala. Temperatura zapłonu parafiny to 180-250˚. Nie radzę próbować tego na własnej skórze, bo może to być po prostu niebezpieczne. Warto zaopatrzyć się w termometr, który pozwoli nam na kontrolowanie temperatury parafiny.

Jednym z najczęstszych rozczarowań przy początkach produkcji świec jest chwila, gdy świeca jest już całkiem ostygnięta, a my zauważamy nieestetyczny dołek wokół knota. Dołek ten nie tylko niezbyt ładnie wygląda, ale tez powoduje, że świeca nie spala się równomiernie. Skąd się bierze? To proste. Przy zastyganiu, parafina  zmniejsza swoją objętość, stąd właśnie ten dołek po jej środku. Wystarczy jednak zostawić sobie odrobinę parafiny, by po zastygnięciu zalać ubytek i cieszyć się piękną, równiutką świecą 🙂

Opisane wyżej dylematy to tylko kilka z tych, które ja sama miałam na samym początku mojej przygody. Jeżeli macie jakieś pytania, to piszcie! Mam nadzieję, że będę umiała pomóc, a jeśli nie, to z pewnością razem znajdziemy rozwiązanie 🙂

 

Category: Candle making